Felieton - JAK BĘDZIEMY PŁACIĆ ZA ŚMIECI?

JAK BĘDZIEMY PŁACIĆ ZA ŚMIECI?

Ustawodawca, w trosce o porządek w miastach, zafundował nam rewolucję w systemie rozliczeń kosztów śmieci. Zmiana ta ma doprowadzić do tego, że odbierana będzie każda ilość wytwarzanych przez mieszkańców śmieci, co zlikwiduje tzw. dzikie wysypiska, bo wywożenie śmieci „do lasu” straci sens. Od lipca przyszłego roku w całej Polsce obowiązywać będzie zasada, że za czystość w mieście, w tym za odbiór śmieci od mieszkańców, odpowiada lokalny samorząd. Oznacza to, że już nie spółdzielnia (ani mieszkaniec domku) będzie organizować przetarg i podpisywać umowy o odbiór śmieci, ale uczyni to za nich miasto, obciążając ich kosztami tego procesu. Jednocześnie Sejm zdecydował, że system rozliczeń opłat za śmieci z mieszkańcami musi być uzależniony od jednego z następujących parametrów:
ilości osób zamieszkujących w mieszkaniu lub
powierzchni mieszkania lub
zużycia wody w mieszkaniu.

Dotychczas śmieci rozliczaliśmy, biorąc za podstawę ilość osób zamieszkujących w mieszkaniu. Ten system wydaje się najbardziej racjonalny, bo przecież to ludzie produkują śmieci. Ustawa sejmowa daje jednak okazję do szerszego spojrzenia na problem kształtowania opłat za śmieci.

Warto przemyśleć, czy rzeczywiście system rozliczeń kosztów za śmieci „od ilości osób” jest najbardziej sprawiedliwy i skąd pomysł, aby śmieci rozliczać wg powierzchni mieszkania czy wg… zużycia wody. Każdy z tych systemów ma wady i zalety, i każdy generuje, obiektywnie uzasadnione, dodatkowe koszty związane z obsługą mieszkańców. Podstawowym składnikiem kosztów są koszty odbioru i wywozu oraz utylizacji na wysypisku. Dodatkowe koszty w nowym systemie to organizacja przetargów, ewidencja i obsługa mieszkańców, tworzenie i aktualizacja baz danych do rozliczeń oraz windykacji opłat (ściągania zaległości od dłużników). Przejdą one do miasta – to znaczy, że miasto musi obciążyć nimi mieszkańców w opłacie za śmieci.

Każdy z wymienionych systemów zakłada inny sposób obliczania kosztów, którymi zostanie obciążony mieszkaniec. Np. sposób od ilości osób polega na tym, że oblicza się koszt przypadający na jedną osobę w mieście poprzez podzielenie łącznych „kosztów śmieci” (organizacji przetargów, odbioru, utylizacji, windykacji… itd.) przez liczbę mieszkańców w mieście. Uzyskany wynik dzielenia, pomnożony przez ilość lokatorów mieszkających w lokalu, daje wysokość opłaty za śmieci. Podobnie postępuje się w pozostałych sposobach obliczeń, biorąc za podstawę odpowiednio powierzchnię mieszkania lub zużycie wody.

Cechą dobrego systemu rozliczeń jest jego prostota oraz sprawiedliwość. Prostota oznacza system zrozumiały a przez to łatwy do zaakceptowania. Sprawiedliwy system to taki, w którym wysokość opłat za śmieci jest związana z ilością „produkowanych” śmieci. Innymi słowy w systemie sprawiedliwym więcej płacą ci, którzy rzeczywiście „wytwarzają” więcej śmieci. Kłopot w tym, że aby opłaty zależały wprost od ilości wyprodukowanych śmieci, należałoby ..mierzyć ilość śmieci (ważyć lub mierzyć objętość) w każdym gospodarstwie domowym, co jako najdroższe i praktycznie niewykonalne, słusznie zostało przez ustawodawcę wyeliminowane.

Który więc z systemów rozliczeń, zaproponowanych przez Sejm mamy przyjąć? Najprostszym wydaje się być system „od ilości osób”. Jednak migracje mieszkańców, czasami koniunkturalne a nawet nieuczciwe, oraz fakt, że od 2014 roku znika obowiązujący dotychczas system meldunkowy, podaje tę cechę w wątpliwość. Po prostu trudno będzie ustalić rzeczywistą liczbę osób zamieszkujących mieszkanie. Tylko w naszej spółdzielni mamy ponad 230 mieszkań, w których nikt nie jest zameldowany (nie mieszka?). Ciekawostką jest, że w ponad 40 z tych mieszkań zużywa się wodę, w ilościach wskazujących na… zamieszkiwanie tam ludzi. Warto także pamiętać, że rozwija się w naszym kraju (w naszej spółdzielni także!) system tzw. mieszkań na wynajem (działalność hotelowa). Oznacza to istnienie kilku mieszkań (kilkunastu), które mają jednego właściciela. Lokatorzy mieszkań na wynajem (goście hotelowi) produkują śmieci, ale jako niezameldowani (nie ma takiego obowiązku ani możliwości sprawdzenia) nie zapłacą za nie w tym systemie rozliczeń.

Czy system rozliczeń kosztów śmieci „od ilości osób” jest sprawiedliwy? Ten system oznacza, że rodzina 2-osobowa zapłaci dwa razy więcej niż samotny mieszkaniec, a rodzina 4- osobowa 4 razy więcej itd. Sprawiedliwy byłby wtedy, gdyby rodzina 4-osobowa produkowała rzeczywiście 4 razy więcej śmieci. Czy tak jest? Nie wiem, mam spore wątpliwości. Jest dość oczywiste, że rodzina 4-osobowa produkuje więcej śmieci niż 1 człowiek, ale wątpię, czy jest to aż 4 razy więcej.

Drugi system „od powierzchni mieszkania” ma jedną dobrą cechę – baza danych jest stosunkowo stabilna i łatwa do stworzenia. Raz stworzona baza powierzchni mieszkań nie ulegałaby dużym zmianom. Może to mieć swój wymiar w zmniejszeniu kosztów dodatkowych. Zupełnie inaczej jest ze sprawiedliwością tego systemu rozliczeń. Wszyscy są zgodni, że to ludzie produkują śmieci a nie metry kwadratowe powierzchni mieszkań. Wiadomo także, że w ostatnich latach bardzo zmieniła się struktura zagęszczenia w naszych zasobach mieszkaniowych. Dzisiaj nie jest prawdziwe twierdzenie, że w większych mieszkaniach mieszka proporcjonalnie więcej ludzi.

Tylko w naszej spółdzielni 873 osoby mieszkają samotnie, zajmując mieszkania o powierzchni od 36 do 85 m2. Jeszcze większa jest rozpiętość zagęszczenia w domkach jednorodzinnych (do 120 m2/osobę). W skrajnych przypadkach przyjęcie systemu rozliczeń od powierzchni mieszkania oznaczać może, że np. starsze małżeństwo mieszkające w dużym, starym domu za śmieci zapłaci 5 razy więcej niż rodzina 4-osobowa mieszkająca w M-4. Oznacza także, że samodzielny mieszkaniec, mieszkający w M4, za śmieci zapłaci tyle samo co mieszkająca pod nim, w identycznym mieszkaniu M4 - rodzina 5-osobowa. Zasada rozliczania opłat za śmieci od powierzchni mieszkania ma cechy podatku katastralnego (podatek od wartości mieszkania), a wyliczona wysokość opłat za śmieci ma się nijak do ilości wyprodukowanych w mieszkaniu śmieci.

I wreszcie sposób trzeci – rozliczenie kosztów śmieci w zależności od ilości zużycia wody w mieszkaniu. Na pozór system kuriozalny, bo co ma woda do śmieci? Otóż wodę zużywają ludzie, a śmieci też produkują ludzie. Jeśli więc jest zużycie wody w mieszkaniu, to i powstają tam śmieci… Zatem, jeśli w mieszkaniu ktoś rzeczywiście mieszka, ale nie jest tam zameldowany, to widać to po zużyciu wody. Ten ktoś zapłaci za śmieci w tym systemie rozliczeń, bo zużywa wodę.

Z analizy zuzycia widać, że im więcej osób mieszka w mieszkaniu, tym więcej wody zużywa to mieszkanie. Analiza zużycia jednostkowego wody (m3/osobę) pokazuje, że im więcej osób mieszka w mieszkaniu, tym mniejsze jest jednostkowe zużycie wody na osobę. Wydaje się, że bardzo podobnie jest z „wytwarzaniem” śmieci: - im więcej osób mieszka, tym wytwarzają oni więcej śmieci, ale mniej śmieci przypada na jedną zamieszkującą osobę.
System rozliczeń zależny od zużycia wody jest dość prosty do stworzenia, bo zużycie wody jest rejestrowane w domach i mieszkaniach za pomocą legalizowanych liczników. Koszty stworzenia bazy danych do rozliczeń wydają się tu być stosunkowo niskie.

Analiza porównawcza zużycia wody pokazuje, że rodzina 2-osobowa zużywa około 45% więcej wody niż pojedyncza osoba (1,45 razy więcej), a rodzina 4-osobowa 2,25 razy więcej niż 1 osoba. Z drugiej zaś strony, jak wynika z porównania powierzchni mieszkań, rodzina 2-osobowa, statystycznie zajmuje o około 20% większe mieszkanie niż osoba samotna. To znaczy, że rodzina 2-osobowa średnio za śmieci zapłaci o 20% więcej niż osoba samotna a rodzina 5-osobowa jedynie o 40% więcej. Wydaje mi się, że statystyczne relacje zużycia wody zdecydowanie bardziej odzwierciedlają relacje ilości wyprodukowanych śmieci niż powierzchnia zajmowanych mieszkań. Ta teza jest niemożliwa do udowodnienia bez naukowych badań, bo nikt nie mierzy ani nie waży ilości śmieci wyprodukowanych w poszczególnych mieszkaniach.

Czy zatem uzależnienie wysokości opłat „śmieciowych” od zużycia wody jest zrozumiałe i sprawiedliwe? No cóż, po przyjrzeniu się liczbom ten system mnie przekonuje. Jest, moim zdaniem, bardziej sprawiedliwy od dwóch poprzednich. Obejmuje wszystkich mieszkańców, którzy do funkcjonowania potrzebują wodę. Bez wody, jak wiadomo, żyć się nie da…
Który zatem z systemów jest najlepszy? Zachęcam do myślenia…
                                                                                                         Tadeusz Piątkowski


Autor: Tadeusz Piątkowski

Kim jesteśmy

Kontynuujemy tradycje zapoczątkowane kilkanaście lat temu, w ugrupowaniu "Zasady, Nie Układy”. Ta nazwa to niezmienne credo naszego działania.

więcej >>

NASI RADNI: Grażyna Pol

Rumianka od 38 lat. Wykształcenie wyższe pedagogiczne (WSP w Słupsku). Mężatka - mąż Tadeusz lat 48, syn Sebastian lat 26, córka Julia lat 13. Przez ...

więcej >>

Pół żartem, chociaż serio

To sprawy zbyt poważne, by mówić o nich serio Ludzie, miasto, władza, życie. Opinie, spostrzeżenia i komentarze radnych Gospodarności.