Felieton - Moje ekstraordynaryjne szczęście

Moje ekstraordynaryjne szczęście

 

Przeglądając różne zapiski w czeluściach komputerowych plików, natrafiłem na kilka zdań, które miały być zapewne artykułem. Tekst zatytułowany był „Ambaras” i datowany na 01.12.2006. Nie wiem dlaczego wtedy nie dokończyłem pisania, ale sądzę, że wiem skąd tytuł. To zapewne Boy. „Bo największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”. A oto zapisek sprzed prawie czterech lat.

Skończyły się emocje związane z wyborami władz miasta. Dalszy rozwój miasta jest nieunikniony.  Jego tempo zależeć będzie przede wszystkim od pomyślności kraju, od tempa rozwoju Polski. A na naszej, rumskiej łączce - tempo rozwoju zależy również od jakości współpracy władz – Burmistrza i Rady. Prognozy są dobre, gdyż początek jest fatalny.

Dalej już nic nie ma, tekst kończy się tym światłym proroctwem. Ludzie! Co za przenikliwość - mało, że wykrakałem kryzys światowy, to jeszcze taki pomysł - źle się zaczęło, to skończy się dobrze! Akurat!

Niedawno rozmawiałem z ważnym obywatelem Rumi, panem G.Sz. Na ile zrozumiałem jego racje - uważa on najpoważniej, chyba ciągle jest tego zdania, że to Rada jest od rządzenia w mieście. Podobnie myślą radni większościowej koalicji. No i bardzo intensywnie rządzą! W efekcie takiego założenia - już z definicji - nie było w historii miasta tak pracowitej i tak niesłychanie niekompetentnie działającej Rady. Pracowitość i niekompetencja - to straszna kombinacja!

Ludzie, którzy przedstawiali się jako reprezentanci PO i PiS i zostali wybrani przez zwolenników tych partii – po prostu nie zauważyli ewoluowania reformy samorządowej. Dla ustabilizowania decyzyjności i odpowiedzialności - gminami, miastami rządzą wójtowie, prezydenci czy burmistrze. Wybierani bezpośrednio, tak jak Rady. Rady skutecznie rządzić nie mogą, brak ustawowych prerogatyw.  Ale zdziałać mogą wiele - zawsze więcej, łatwiej można zaszkodzić niż pomóc.

I przez całą kończącą się kadencję  pani Burmistrz szamotała się ze zdominowaną przez jej przeciwników Radą. No i ja, taki jasnowidz domowego chowu, doczekałem się tego, że wszystko to, co widziałem jasno – realizowało się ciemno, czarniutko. A przecież były czytelne znaki – chociażby wyraźna wróżba z krzeseł . Ale o tym – w najbliższym felietonie. 
Ale i tak mam niesłychane szczęście - nie zająłem się zawodowo przepowiadaniem przyszłości. Gdybym został wróżbitą – umarłbym z głodu.


Autor: Zbigniew Rachwald

Kim jesteśmy

Kontynuujemy tradycje zapoczątkowane kilkanaście lat temu, w ugrupowaniu "Zasady, Nie Układy”. Ta nazwa to niezmienne credo naszego działania.

więcej >>

NASI RADNI: Grażyna Pol

Rumianka od 38 lat. Wykształcenie wyższe pedagogiczne (WSP w Słupsku). Mężatka - mąż Tadeusz lat 48, syn Sebastian lat 26, córka Julia lat 13. Przez ...

więcej >>

Pół żartem, chociaż serio

To sprawy zbyt poważne, by mówić o nich serio Ludzie, miasto, władza, życie. Opinie, spostrzeżenia i komentarze radnych Gospodarności.