Najważniejsze informacje

23.07.2014 CIEKAWE I OBIEKTYWNE SPOJRZENIE ŁUKASZA ŁUCZAJA

Elektrownie wiatrowe – tak czy nie?

Miesięcznik „Dzikie życie”, w marcu 2006 roku,  opublikował ciekawy artykuł Łukasza Łuczaja o elektrowniach wiatrowych. Warto przeczytać:

Energia wiatrowa ma zarówno znaczne zalety, jak i pewne wady, które warto przybliżyć. Największe elektrownie wiatrowe na świecie mają Stany Zjednoczone (w stanie Kalifornia), jednak energia wiatrowa w USA jest rozwinięta dużo mniej niż w Europie. Kraje, które przodują w rozwoju tej formy energii to Niemcy i Dania. Szczególnie ten pierwszy kraj jest potentatem w produkcji energii wiatrowej (ok. 40% w skali globu).

Energia produkowana przez elektrownie wiatrowe jest czystą energią odnawialną, czymś, wydawałoby się, prawie idealnym z punktu widzenia ekologów. A jednak przy jej produkcji napotyka się kilka problemów. Po pierwsze, elektrownie te mają małą moc. Aby zastąpić jedną konwencjonalną elektrownię, trzeba zbudować kilkaset wiatraków-turbin. Po drugie, aby produkcja energii wiatrowej była opłacalna, potrzebny jest teren o dużej sile wiatrów, w dodatku wiejących z możliwie stałym natężeniem. Polska jest jednym z najmniej wietrznych krajów Europy. Nie przeszkadza to Niemcom budować dużej ilości elektrowni przy zachodniej granicy Polski, koło przejścia granicznego w Kołbaskowie. Opłacalność tych elektrowni jest jednak bardzo niska, dużo niższa niż nadmorskich elektrowni w Danii i Wielkiej Brytanii. W Polsce tylko w niewielu miejscach sezonowo prędkość wiatru przekracza 4m/sek., co uznawane jest za minimum, aby mogły pracować urządzenia prądotwórcze wiatraków energetycznych. Średnia prędkość wiatrów wynosi 2,8 m/s w porze letniej i 3,8 m/s w zimie. Nadmorskie elektrownie Europy Północnej są potencjalnie ponad pięć razy bardziej wydajne niż elektrownia zbudowana w okolicach Szczecina.

Jak informuje Wikipedia, naukowcy z Politechniki Szczecińskiej stwierdzili, że rola energii wiatrowej w potencjale energetycznym Polski jest i będzie w przyszłości pomijalnie mała. Przykładem problemów, z jakimi możemy się zetknąć, są Niemcy. W 2003 r. upalne lato nad większością naszego kontynentu wywołało ciszę wiatrową, przynosząc „energetyczną klęskę” – stanęły wiatraki, i gdyby nie inne źródła energii, na wielu terenach zabrakłoby prądu. Cisza wiatrowa wydaje się być niedocenianą do tej pory przeszkodą w planach wykorzystania energii wiatru. U naszych zachodnich sąsiadów istnieje ok. 16 tysięcy turbin wiatrowych, mogących produkować do 15% zapotrzebowania na energię elektryczną, jednak problemy ze zjawiskiem ciszy wiatrowej powodują, że produkują jej zaledwie 3%.

Istnieje kilka kontrowersyjnych tematów związanych z budową elektrowni wiatrowych. Pierwsza i najbardziej oczywista dotyczy psucia wizualnych wartości krajobrazu. Znaczna część społeczeństwa dostrzega dysharmonię, jaką wprowadzają metalowe wiatraki i ich wielkie śmigła w miejscach o tradycyjnych walorach krajobrazowych w górach, w pobliżu starych zespołów urbanistycznych, na skalistych wybrzeżach morskich. W Wielkiej Brytanii zaobserwowano, że wraz z pogorszeniem walorów krajobrazowych ma miejsce także pogorszenie atrakcyjności turystycznej. Poza tym nieruchomości lokowane w pobliżu elektrowni wiatrowych tracą na wartości. Taki spadek może przypuszczalnie dotyczyć walorów agroturystycznych, bo wiele osób nie chce wypoczywać na wsi, patrząc na metalowe śmigła. O ile można się spierać, czy wiatraki są ładne czy brzydkie, to na pewno umieszczenie takich gigantycznych konstrukcji w tradycyjnym krajobrazie budzi negatywne odczucia. Rozwiązaniem jest umieszczenie wiatraków na płaskich, monotonnych równinach pokrytych polami uprawnymi, z bardzo oddaloną zabudową. Taką właśnie lokalizację ma część nizinnych elektrowni niemieckich.

Drugi problem związany z budową elektrowni wiatrowych dotyczy zagrożenia, które stwarzają one dla ptaków. W Szkocji stwierdzono, że elektrownie wiatrowe przyczyniają się do ginięcia zagrożonych gatunków ptactwa (m.in. sokołów, orłów oraz latających na małych wysokościach drzemlików), a amerykańska Center for Biological Diversity policzyła, że turbiny jednej tylko lokalnej elektrowni wiatrowej zabijają corocznie ponad tysiąc latających ptaków drapieżnych. Ostatnio co prawda niektóre badania ornitologów podważają skalę tego zagrożenia (Desholm M. & Kahlert. New Scientist 186, no 2504: 18 June 2005). W Wielkiej Brytanii, the Royal Society for the Protection of Birds (Królewskie Towarzystwo Ochrony Ptaków) wydało oświadczenie, w którym pomimo wielu zastrzeżeń stwierdza, że dobrze usytuowane farmy wiatrowe nie stanowią znaczącego zagrożenia dla ptaków. Co to znaczy dobrze usytuowane? Na pewno poza granicami szlaków migracji ptaków, jakimi są m.in. doliny rzek, np. Odry, albo przełęcze górskie (Przełęcz Dukielska). Beskid Niski jest tak ważnym miejscem migracji ptaków, że w Myscowej, w pobliżu Przełęczy Dukielskiej zorganizowano nawet stację obrączkowania ptaków.

Inne niedogodności to hałas, który emitują elektrownie wiatrowe. Ludzi mieszkających w pobliżu wiatraków bardzo denerwują też migające nocą światła ostrzegawcze oraz refleksy świetlne odbijające się od łopat wiatraków w dzień. Pomimo, że pod samym wiatrakiem wydaje się cicho, to odgłosy przenoszone są w bok, na odległość 1-2 km. Nie do końca jest zbadane oddziaływanie wibracji powodowanych przez wiatraki na zdrowie i samopoczucie ludzi i zwierząt, tym bardziej, istnieje natomiast podejrzenie, iż turbiny powodują powstawanie niesłyszalnych dźwięków-fal o niskiej częstotliwości, nad którymi prowadzono badania w kwestii użycia ich jako broni wojennej lub narzędzia tortur.

W przypadku prób lokalizacji elektrowni wiatrowych w miejscach cennych krajobrazowo lub przyrodniczo należy przeprowadzić szeroką akcją edukacyjną w terenie, w szkołach czy wsiach. W cennych przyrodniczo okolicach (do jakich należy Dukielszczyzna i okolice Magurskiego Parku Narodowego) należy tłumaczyć mieszkańcom, aby nie sprzedawali swoich gruntów pod inwestycje, bo pogorszy to warunki życia ich i ich sąsiadów. Chciałbym zaznaczyć, że nie zamierzam rozpoczynać jakiejś nagonki na elektrownie wiatrowe. Należy docenić zaangażowanie samorządów w rozwój nowych, wartościowych technologii, aktywność firm poszukujących nowych rozwiązań i zainteresowanych inwestowaniem w polską wieś. Chwała im za to. Jednak pod presją konsumpcyjnego szału zużycia coraz większych ilości energii i pod presją słusznej konieczności poszukiwania alternatywnych źródeł energii, nie wstydźmy się naszych obaw o wpływ elektrowni wiatrowych na naszą przyrodę i krajobraz. Protesty przeciwko budowie elektrowni wiatrowych odbywają się np. w Wielkiej Brytanii, gdzie zarysował się znaczny brak aprobaty dla tych budowli, szczególnie dla olbrzymiej inwestycji na przepięknej i dzikiej wyspie Lewis u wybrzeży Szkocji. Do protestu Szkotów dołączył nawet Paul McCartney. Ten temat powinniśmy nagłośnić, bo za parę lat obudzimy się w zupełnie innym Beskidzie Niskim, gdzie będzie więcej metalowych wież niż cisów.

A dzisiaj zacznijmy od zwykłego oszczędzania energii i od uczciwej i otwartej debaty społecznej na temat konkretnych lokalizacji inwestycji w terenie, tak, aby zadowolić wszystkich: i miłośników nieskalanego krajobrazu oraz ornitologów, ale także propagatorów czystej energii wiatru, zwiększającej polityczną niezależność naszego kraju i odciążającej zatruwające środowisko elektrownie konwencjonalne.

ŁUKASZ ŁUCZAJ

Pełny tekst  artukułu dostępny pod adresem:

http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2139,article,2806


Pozostałe aktualności:

Więcej w archiwum

Kim jesteśmy

Kontynuujemy tradycje zapoczątkowane kilkanaście lat temu, w ugrupowaniu "Zasady, Nie Układy”. Ta nazwa to niezmienne credo naszego działania.

więcej >>

NASI RADNI: Jolanta Staszewska

Bezpartyjna, zamężna, dwie córki, związana z Rumią od 18 lat. Wykształcenie wyższe, nauczyciel, były dyrektor Gim 2 w Rumi. Wieloletni praktyk i specjalista do ...

więcej >>

Pół żartem, chociaż serio

To sprawy zbyt poważne, by mówić o nich serio Ludzie, miasto, władza, życie. Opinie, spostrzeżenia i komentarze radnych Gospodarności.